„Chrystus wiedział, że odbudowanie jedności nie jest łatwe do osiągniecia, dlatego dał nam nowe przykazanie, przykazanie miłości. Nie ma innej drogi budowania jedności jak tylko poprzez miłość. I jedność, i miłość są zadaniami, które niełatwo jest realizować w życiu, dlatego Jezus stawia przed nami jeszcze jedno zadanie – modlitwę o jedność” – podkreślił Arcypasterz.

Arcybiskup zaznaczył, że przed chrześcijanami stają dziś trzy ważne zadania. „ Trzeba zwrócić się ku Bogu, by odkryć Jego miłość. Jeśli Jego miłość poczujemy w sercu, wówczas o wiele łatwiej jest zszywać«podartą szatę Kościoła», całego Kościoła – wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób odnajdują w Jezusie Chrystusie swój wzór” - mówił.

Muzyczne wydarzenie zgromadziło Siostry Misjonarki Świętej Rodziny- duchowe córki bł. Bolesławy, księży i siostry zakonne posługujące w archidiecezji oraz licznych wiernych.Koncert zakończyła wspólna modlitwa o jedność i błogosławieństwo Arcybiskupa Metropolity. Autorem libretta jest ks. Tadeusz Golecki, zaś muzykę skomponował Jakub Tomalak z Kalisza. Oratorium wykonał zespół Abba Pater Music pod dyrekcją kompozytora.

Pomysł napisania oratorium pojawił się przed trzema laty, wiosną 2015 r. Wówczas siostry ze  Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny zwróciły się do ks. Tadeusza Goleckiego z pytaniem o możliwość napisania tekstu o ich założycielce - bł. Bolesławie Lament.

„Jak przed każdym nowym wyzwaniem tak i tym razem miałem wiele obaw i pytań o to czy podołam, bo nie zawsze «chcieć, to móc». Co prawda postać bł. Bolesławy Lament nie była mi obca. Siostry ze Zgromadzenia Misjonarek Świętej Rodziny na trwałe wpisały się w panoramę życia Białegostoku. Osobiście miałem okazję przyglądać się z bliska ich posłudze, kiedy pracowałem w parafii św. Kazimierza, jeszcze w starym kościółku na cmentarzu św. Rocha. Pamiętam też jak głęboko przeżyłem Mszę św. papieską na Krywlanach 5 czerwca 1991 r., kiedy Matka Bolesława została beatyfikowana przez Jana Pawła II. To wszystko sprawiło, że pomimo pewnych wahań, postanowiłem spróbować” – opowiada ks. Tadeusz.

Inspirację do tekstów autor libretta czerpał przede wszystkim z modlitwy:Jak przy każdym tworzeniu na pierwszym miejscu była modlitwa. Często podczas medytacji Słowa Bożego rodzą się różnego rodzaju pomysły, które później znajdują swoje odbicie na kartkach papieru. A oprócz tego to czytam, czytam, czytam, a potem myślę, myślę i myślę, i tak w kółko aż do powstania jakiegoś konceptu. Zazwyczaj trwa to kilka miesięcy. Przeczytałem więc uważnie niektóre opracowania o życiu i działalności Matki Bolesławy. Największym zaś źródłem inspiracji były jej myśli i zapiski” - wspomina.

Dla ks. Goleckiego poznawanie życia i myśli innych osób, a w szczególności świętych, jest zawsze emocjonujące. „Chciałbym podzielić się tutaj pewnym przeżyciem z tym związanym. Zazwyczaj podczas pisania tekstów noszę je najpierw w sobie, rozmyślam, medytuję a niektóre pomysły zapisuję na kartce. Tak było i tym razem. Pamiętam, że pewnego dnia przyszedł mi do głowy czterowiersz, który niczym natrętna ćma, kręcił mi się po głowie. Zanotowałem go natychmiast:
„Matko Bolesławo,
do Ciebie z ufnością wołam:
Pozszywaj nicią miłości
porwane sukno Kościoła!”

"Jakież było moje zdziwienie, kiedy później poznając biografię bł. Bolesławy dowiedziałem się, że z wykształcenia była krawcową ,a w młodości prowadziła zakład krawiecki” – podkreśla.

Innym odkryciem dla niego przy poznawaniu Matki Lament było jej wielkie nabożeństwo do Matki Bożej Nieustającej Pomocy. „Okazuje się, że jest to jedyna ikona czczona tak w Kościele wschodnim jak i w zachodnim. Wielki znak ekumeniczny!” – stwierdza.

Odnośnie tytułu wyjaśnia, że nie byłem w tym względzie odkrywczy. „Powtórzyłem w nim znane słowa Jezusa z Jego modlitwy arcykapłańskiej. Wydawało mi się, że określają one bardzo dobrze życie, myśl, posługę i dziedzictwo bł. Bolesławy. Jeśli idzie o ekumenizm to można powiedzieć, że Matkę Bolesławę należy zaliczyć do jego prekursorów na Wschodzie. Oczywiście, że nie rozumiała go dokładnie tak, jak my go teraz widzimy. Należy zaznaczyć, że urodziła się w Łowiczu 3 lipca 1862 r., a więc rok przed Powstaniem Styczniowym, po którym carat podjął złowrogą politykę rusyfikacji ziem polskich i przymuszania do konwersji na prawosławie. Jej odwaga i samozaparcie sprawiały, że liczni niewierzący a także wielu chrześcijan wschodnich, widząc świadectwo wiary i miłości, nawracało się na katolicyzm” – mówi i dodaje, że  Sobór Watykański II spowodował w Kościele nowe otwarcie się na świat i jego aktualne problemy.

„Trzeba przyznać, że idee bł. Bolesławy Lament znalazły wtedy nie tylko podatny grunt, ale i drogę sprawdzoną przez świadectwo i apostolstwo jej sióstr. Należy podkreślić, że ekumenizm nie był dla niej celem samym w sobie, ale raczej narzędziem w dziele zbawienia. Odnosił się do konkretnej rzeczywistości jaką zastała na Wschodzie, tj. na rubieżach dawnej Polski i w Rosji. Zresztą ona sama nakreśliła główne zadanie dla sióstr ze swego Zgromadzenia pisząc: «Nasz cel to szerzyć chwałę Bożą, służyć Kościołowi i zbawieniu dusz»” – zaznacza.

Autor tekstów zdaje sobie sprawę, że Podlasie stanowi swoistą mozaikę kultur, języków, nacji, wierzeń i tradycji, jakiej trudno szukać w innych regionach Polski. „Zdaję sobie sprawę z tego, że oratorium to wybrzmi inaczej tu w Białymstoku, a inaczej w innych regionach naszego kraju czy też zagranicą” - zauważa.

„Innym faktorem tych różnic percepcji może być to, że Bolesława Lament to nasza, białostocka błogosławiona. Tu spędziła ostatnie lata swojego życia, tu umarła, tu została beatyfikowana, tu też przy ulicy Stołecznej 5 znajdują się jej doczesne szczątki w sanktuarium jej poświęconym. Wielu białostoczan czy to przez nabożeństwo do niej, czy też poprzez różnoraką posługę Sióstr Misjonarek Świętej Rodziny ma namacalną styczność z dziedzictwem, jakie nam zostawiła. To powoduje, że jest ona nam szczególnie bliska, bo po bł. ks. Michale Sopoćce jest drugą błogosławioną Białegostoku!” – podkreśla ks. Golecki.

Białostocki ksiądz-poeta, pracujący na co dzień w diecezji Chur w Szwajcarii, pisząc kolejne teksty oratoryjne – o bł. ks. Michale Sopoćce, o kard. Stefanie Wyszyńskim, o bł. bp. Władysławie Goralu, stwierdza, że jak dzieci jednej matki, wprawdzie podobne, a jednak różniące się od siebie, tak powstające kolejno oratoria mają swoje odrębne cechy. „Po teologach, duszpasterzach i męczenniku przyszła kolej na wydawałoby się zwykłą zakonnicę, choć dla mnie bł. Bolesława Lament jest zakonnicą niezwykłą!” – zaznaczył.

Dla białostoczan było to bardzo ważne wydarzenie zarówno artystyczne, jak i duchowe, zbiegające się z 27. rocznicą beatyfikacji bł. Bolesławy.