W homilii metropolita białostocki poprowadził wiernych przez biblijną i życiową refleksję nad tajemnicą miłosierdzia, wskazując, że jest ono najgłębszym imieniem Boga i największą nadzieją człowieka. Przywołując słowa Pisma Świętego, podkreślił, że Bóg „nie postępuje z nami według naszych grzechów ani według win naszych nam nie odpłaca”, a Jego pragnieniem nie jest kara, lecz nawrócenie i życie człowieka.

„Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i żył. To jest fundament naszej nadziei” – mówił arcybiskup, dodając, że nawet najcięższy grzech nie jest w stanie zamknąć człowieka na Boże miłosierdzie, jeśli ten zwróci się do Boga.

Centralnym punktem rozważań była osoba Jezusa Chrystusa, w którym – jak zaznaczył – miłosierdzie Boga staje się „bliskie, widzialne i dotykalne”. „On nie tylko mówi o miłosierdziu. On sam jest Miłosierdziem Boga” – podkreślił, przypominając ewangeliczne sceny przebaczenia: wobec cudzołożnicy, wobec grzeszników, a nawet wobec tych, którzy Go krzyżowali. „Ojcze, przebacz im” – ten krzyk Jezusa z krzyża jest najgłębszym objawieniem miłosierdzia – wskazał.

Arcybiskup przypomniał również wezwanie Chrystusa skierowane do każdego wierzącego: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny”. Jak zaznaczył, nie jest to jedynie idea, ale konkretna droga życia chrześcijańskiego.

W dalszej części homilii metropolita odwoływał się do nauczania papieży. Przywołując Jana XXIII, mówił o „lekarstwie miłosierdzia”, które Kościół proponuje światu zamiast surowości. Cytując Jana Pawła II, podkreślił, że „miłosierdzie jest najważniejszym imieniem Boga”, a nawiązując do słów papieża Franciszka, zauważył: „Bóg nigdy nie męczy się przebaczaniem – to człowiek męczy się proszeniem o przebaczenie”.

Zacytował także słowa papieża Leona XIV, które – jak podkreślił – szczególnie odpowiadają na współczesne lęki człowieka: „Żaden upadek nie jest ostateczny, żadna noc nie trwa wiecznie”. „To jest Ewangelia nadziei dla każdego z nas” – dodał.

Szczególne miejsce w homilii zajęli świadkowie Bożego miłosierdzia: św. Faustyna Kowalska i bł. Michał Sopoćko. Metropolita przypomniał słowa zapisane w Dzienniczku: „Miłosierdzie jest największym przymiotem Boga” oraz zapewnienie Jezusa, że „Bóg nikomu miłosierdzia swego nie odmówi”.

O bł. Sopoćce mówił jako o człowieku, który „całym życiem głosił, że największą nadzieją człowieka jest miłosierdzie Boga” i przypominał, że istotą Ewangelii jest nie tyle moralne napomnienie, ile dobra nowina o Bogu, który jest dobry dla grzesznika.

Niezwykle wymowną częścią homilii była refleksja o „dwóch kluczach do miłosierdzia”. „Jeden klucz jest w ręku Boga, drugi w ręku człowieka” – mówił abp Guzdek. Wyjaśnił, że Bóg „otwiera drzwi miłosierdzia na oścież”, nie stawia warunków wstępnych i nie zamyka ich przed nikim. „Jego miłość uprzedza człowieka, wychodzi mu naprzeciw i czeka” – podkreślił.

Drugi klucz – jak zaznaczył – należy do człowieka. „Człowiek jest wolny. Może otworzyć drzwi swojego serca – ale może je także zamknąć” – mówił, stawiając wiernym bardzo konkretne pytania: „Czy ja chcę wrócić? Czy chcę zaufać? Czy chcę otworzyć serce na Bożą łaskę?”.

Tę prawdę arcybiskup zobrazował przypowieścią o synu marnotrawnym. „Ojciec nie zamknął drzwi. Nie przestał kochać. Czekał każdego dnia” – mówił, dodając: „Ale syn musiał podjąć decyzję. Musiał wstać i wrócić”.

Podkreślił, że bez tego kroku człowieka nawet otwarte drzwi miłosierdzia pozostają niewykorzystane. „Mógł zostać w dalekim kraju. Mógł zamknąć się w sobie. I wtedy – mimo otwartych drzwi ojca – nie doświadczyłby miłosierdzia” – zauważył.

Metropolita wskazał również na głębszą duchową przeszkodę: „Czasem największą przeszkodą w przyjęciu miłosierdzia nie jest grzech, ale brak pokory. Nie słabość, ale zamknięcie. Nie upadek, ale przekonanie: «poradzę sobie sam»”.

Na zakończenie homilii abp Guzdek wezwał wiernych do konkretnej odpowiedzi: „Bóg czeka. Drzwi są otwarte. Trzeba tylko zrobić krok – jak syn marnotrawny”. Podkreślił, że miłosierdzie Boga jest „większe niż każdy grzech, większe niż każda słabość i większe niż każda historia ludzkiego życia”.

„Obyśmy zdążyli przejść przez drzwi miłosierdzia, zanim przyjdzie moment przejścia przez drzwi sprawiedliwości” – mówił, zachęcając do życia w łasce i do korzystania z daru przebaczenia „póki jeszcze jest czas”.

Eucharystię pod przewodnictwem metropolity białostockiego koncelebrował bp Henryk Ciereszko, księża profesorowie Archidiecezjalnego Wyższego Seminarium Duchownego oraz kilkudziesięciu kapłanów, którzy przybyli pieszo do Sanktuarium wraz z grupami wiernych ze swoich parafii.

Mszę św., którą poprzedziła Koronka do Miłosierdzia Bożego, zakończyła modlitwa zawierzając świat Bożemu Miłosierdziu oraz o kanonizację bł. ks. Michała Sopoćki. Odczytał je kustosz sanktuarium, ks. Andrzej Kozakiewicz.

XIV Piesza Pielgrzymka do białostockiego Sanktuarium Miłosierdzia Bożego wyruszyła promieniście z pięciu miejsc Białegostoku. Na godzinę 15.00 przybyło tu pieszo kilkaset osób, a liczni pielgrzymi z archidiecezji dotarli na uroczystość indywidualnie. Obecne były również grupy pielgrzymów z innych części Polski.