Tegoroczna pielgrzymka odbyła się pod hasłem „Rodzina – domem pokoju”. Mimo niesprzyjającej pogody, deszczu i burz, na pielgrzymi szlak wyruszyło blisko 6 tys. osób. Pątnicy szli w 35 grupach parafialnych i międzyparafialnych. Towarzyszyło im 55 kapłanów i 19 sióstr zakonnych.

Po dotarciu do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św. pod przewodnictwem abp. Józefa Guzdka. Przed cudownym wizerunkiem Maryi powierzali Bogu swoje rodziny, małżeństwa, dzieci i młodzież, a także przeżywane radości, troski i problemy.

W homilii metropolita białostocki podkreślił, że człowiek potrzebuje nie domu pozbawionego trudności, lecz takiego, w którym mimo problemów każdy wie, że jest kochany. „Potrzebujemy domu, do którego chce się wracać. Domu, w którym można znaleźć przebaczenie, zrozumienie i bezpieczeństwo. Domu, w którym obecny jest Bóg” – mówił.

Nawiązując do ewangelicznej przypowieści o dwóch budowniczych, arcybiskup przypomniał, że prawdziwą wartość fundamentu można rozpoznać dopiero wtedy, gdy nadchodzą burze. Jak zaznaczył, nie ominą one również życia małżeńskiego i rodzinnego. „Przyjdzie choroba, zmęczenie, problemy finansowe. Dadzą znać o sobie różnice charakterów. Pojawią się konflikty, nieporozumienia i kryzysy. Dlatego dziś zapytajmy o fundamenty rodzinnego domu. Na czym jest on budowany i czy przetrwa, kiedy zostanie poddany próbie?” – wskazywał.

Metropolita przywołał dwa biblijne obrazy budowania. Pierwszym była wieża Babel, wznoszona bez Boga i oparta na ludzkiej pysze. Ostrzegł, że podobny sposób myślenia może pojawić się także we współczesnych małżeństwach i rodzinach, gdy na pierwszym miejscu człowiek stawia siebie, własną wygodę, prawa i ambicje. Jak zaznaczył, pycha nie buduje wspólnoty, lecz prowadzi do egoizmu, podziałów i sporów. Nawet pięknie wyglądająca rodzina nie będzie trwała, jeśli zabraknie w niej miłości, wzajemnego szacunku i odpowiedzialności.

Drugim przywołanym obrazem była odbudowa Jerozolimy podjęta przez Nehemiasza. Zanim rozpoczął on pracę, zwrócił się do Boga w modlitwie, a następnie zaangażował do wspólnego dzieła innych ludzi. Każdy z nich odpowiadał za powierzony mu odcinek muru. Zdaniem abp. Guzdka ten biblijny obraz przypomina, że rodzina jest wspólnym dziełem wszystkich jej członków. Mąż i żona nie są konkurentami walczącymi o własne racje, lecz współbudowniczymi, którzy potrzebują siebie nawzajem.

Metropolita zwrócił uwagę na potrzebę mądrego podziału domowych zadań. Nierównomierne obciążenie obowiązkami może bowiem prowadzić do zmęczenia, poczucia osamotnienia i wykorzystania. „Potrzebna jest rozmowa: co możemy zrobić razem? W czym mogę ci pomóc? Czego ode mnie oczekujesz? Nie chodzi o matematyczne liczenie, kto zrobił więcej. Chodzi o poczucie, że wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za nasz dom” – tłumaczył.

Podkreślił również znaczenie włączania dzieci w codzienne obowiązki, stosownie do ich wieku i możliwości. Jak zauważył, nie można wychować młodego człowieka do odpowiedzialności, jeśli od najmłodszych lat jest ze wszystkiego zwalniany i we wszystkim wyręczany.

Arcybiskup wskazał, że trwały pokój rodzinny wymaga mocnego fundamentu, którym są Bóg, Jego przykazania i sakramenty. Szczególne miejsce zajmuje przykazanie miłości, realizowane nie tylko poprzez słowa, lecz także cierpliwość, przebaczenie, troskę oraz rezygnację z własnego „ja” na rzecz wspólnego „my”. „Można żyć wczorajszym chlebem, ale nie można żyć wczorajszą miłością. Miłość musi rodzić się każdego dnia, musi dojrzewać i przybierać wciąż nowe formy” – zaznaczył.

Metropolita przypomniał, że pokój w rodzinie nie oznacza braku problemów, ale obecność Boga pośród trudności, które trzeba wspólnie rozwiązywać. Zachęcał, aby w chwilach kryzysu małżonkowie nie uciekali od siebie, lecz rozmawiali i razem szukali rozwiązań. Wskazał również na znaczenie sakramentu pokuty i pojednania, który pomaga człowiekowi dostrzec własne słabości i rozpocząć przemianę od siebie.

Na zakończenie homilii abp Guzdek zachęcił pielgrzymów, aby wrócili z Krypna z jednym konkretnym postanowieniem. Może nim być wspólna modlitwa, częstsze korzystanie z sakramentu pokuty, więcej czasu na małżeńską rozmowę, większa obecność w życiu dzieci lub przebaczenie komuś, z kim od dawna pozostaje się w konflikcie.

„Rodzina nie stanie się domem pokoju dzięki pięknym deklaracjom. Stanie się nim wtedy, gdy każdy z nas podejmie odpowiedzialność za wspólne budowanie. Niech nasze rodziny będą budowane na mocnym fundamencie miłości, wierności i uczciwości. A tą skałą jest Chrystus” – podkreślił.


Na zakończenie Mszy św. kierownik pielgrzymki ks. Piotr Szmigielski podziękował pątnikom, którzy mimo deszczu i burz wytrwale przemierzyli trasę prowadzącą do Krypna. Wyraził również wdzięczność kapłanom, siostrom zakonnym, służbom pielgrzymkowym, organizatorom oraz wszystkim osobom czuwającym nad sprawnym i bezpiecznym przebiegiem pielgrzymki.

„Pokój w rodzinie nie rodzi się sam. Buduje się go każdego dnia przez modlitwę, rozmowę, cierpliwość i przebaczenie. Dzisiejsza droga pokazała nam, że nawet przez deszcz i burze można iść razem do jednego celu. Niech doświadczenie tej pielgrzymki pomoże nam tak samo wspólnie przechodzić przez trudności, które spotykamy w naszych rodzinach” - powiedział ks. Kierownik.

Wśród uczestników pielgrzymki były osoby w każdym wieku. Do najstarszych należała 96-letnia pani Krystyna z Białegostoku. W pielgrzymce uczestniczył również 86-letni pan Lucjan, który wyruszył na szlak po raz 42. Najmłodszymi pątnikami były kilkumiesięczne dzieci niesione i wiezione przez rodziców.

Do pieszych pielgrzymów dołączyli w Krypnie liczni wierni, którzy przybyli autokarami oraz własnymi środkami transportu. Uczestnicy zostali także zaproszeni na Podlaski Marsz dla Życia i Rodziny, który 13 września przejdzie ulicami Białegostoku.

Doroczna wrześniowa pielgrzymka do sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Krypnie jest największą pielgrzymką archidiecezji białostockiej. Ma charakter rodzinny. Gromadzi dzieci i młodzież, rodziców, dziadków, nauczycieli i wychowawców, którzy u progu nowego roku szkolnego powierzają siebie oraz swoich najbliższych opiece Maryi.

Krypno jest także sanktuarium rolników. W uroczystość Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przybywają tu gospodarze z całej archidiecezji, aby dziękować za plony, zawierzyć Matce Bożej swoją pracę oraz poświęcić ziarno przeznaczone pod przyszły zasiew. Uroczystości odpustowe tradycyjnie poprzedza czterdziestogodzinne nabożeństwo.

Partnerem Strategicznym pielgrzymki jest Województwo Podlaskie