Przybyłych na spotkanie przywitał ks. kan. Grzegorz Kłoczko, proboszcz parafii pw. Wszystkich Świętych w Białymstoku i organizator wydarzenia. Podkreślił, że bal odbywa się już po raz dziewiąty i na stałe wpisał się w kalendarz inicjatyw skierowanych do dzieci z niepełnosprawnością. Co roku gromadzi ponad trzysta osób – dzieci, opiekunów, nauczycieli i wolontariuszy. „Kiedy robimy coś dobrego dla innych, widzimy uśmiech i radość, zwłaszcza na twarzach dzieci. To najlepsza nagroda dla nas wszystkich” – stwierdził.
Zaznaczył, że celem balu jest nie tylko wspólna zabawa, ale przede wszystkim podkreślenie, jak ważne i potrzebne są dzieci z niepełnosprawnościami. Wspomniał także o wsparciu właścicieli Restauracji Lipcowy Ogród, którzy otwierają swoje drzwi i współtworzą to wydarzenie. „Gdy otworzymy swe serce dobro zawsze do nas wróci” – dodał, zachęcając, by nie przechodzić obojętnie wobec potrzebujących.
Abp Józef Guzdek, kierując ciepłe pozdrowienia do zgromadzonych dzieci, podkreślił, że są ważną częścią wspólnoty. Podkreślił, że „każdy człowiek – bez względu na swoją niepełnosprawność – ma swoją niezwykłą wartość, swoje talenty i miejsce w społeczeństwie”.
Zaznaczył, że to właśnie takie spotkania jak bal karnawałowy pokazują, że „radość jest potrzebna wszystkim, a Ewangelia jest dobrą nowiną także dla nich”. Nawiązując do przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, przypomniał, że prawdziwa miłość to nie tylko wzruszenie, ale konkretne działanie.
Arcybiskup z uznaniem wskazał na inicjatywy, które dają młodym ludziom z niepełnosprawnością realną szansę na aktywne życie i pracę. Przywołał przykłady miejscowości na terenie regionu, m.in. Dąbrowy Białostockiej, Suchowoli i Sokółki, gdzie osoby z niepełnosprawnością są aktywne zawodowo. „Praca daje wsparcie i zapobiega izolacji, daje nie tylko wynagrodzenie, ale nadaje rytm dnia, relacje, poczucie sensu. Jest też ulgą dla rodziców, którzy często z niepokojem myślą o przyszłości swoich dzieci” – mówił.
Dzieciom życzył, aby zawsze czuły się potrzebne i kochane, aby odkrywały swoje możliwości i nie bały się wchodzić w świat z odwagą. Dodał, że „każdy z ma coś, czym może obdarować innym – uśmiech, dobre słowo, obecność, i jest to wielka wartość”. Dziękował także organizatorom balu, darczyńcom i właścicielom Restauracji Lipcowy Ogród.
Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 17 Specjalnej w Białymstoku, Ewa Rosińska, zwróciła uwagę na wymiar społeczny spotkania. Podkreśliła, że dla dzieci to okazja do wyjścia poza codzienne, znane środowisko i do kontaktu z szerszym gronem rówieśników. „To nauka poprzez doświadczenie. Obserwują innych, uczą się nowych zachowań, oswajają większą przestrzeń” – podkreśliła.
Z kolei dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego im. Waldemara Kikolskiego, Ewa Łupińska, wskazała, że coroczny bal karnawałowy jest także sprawdzianem codziennej pracy wychowawczej i terapeutycznej. W naturalnych warunkach dzieci ćwiczą zasady grzecznościowe, zachowanie przy stole, relacje z innymi. „Widzimy, że to przynosi efekty. Z roku na rok są coraz bardziej samodzielne i pewne siebie” – zaznaczyła, dziękując organizatorom za serce i konsekwencję w działaniu.
Wielu uczestników przybyło w przebraniu. Zwycięzcy w kategoriach najlepszego stroju opiekuna, rodzica i podopiecznego otrzymali nagrody. Zabawy animowali profesjonalni instruktorzy, a do tańca nie trzeba było nikogo namawiać. Na uczestników czekały również suto zastawione stoły, gdzie każdy mógł znaleźć dla siebie coś smacznego.
Bal karnawałowy osób z niepełnosprawnościami jest wspólną inicjatywą ks. Grzegorza Kłoczki i Zbigniewa Wasiluka. Na spotkanie i zabawę przybywa corocznie ponad 300 dzieci z opiekunami z ośrodków, szkół specjalnych w Białymstoku i nie tylko.
