Ks. Edmund Boniewicz SAC
"Czuwajcie i módlcie się" w życiu Prymasa Tysiąclecia

Zgodnie ze słowami, jakie Zbawiciel wypowiedział w Ogrójcu wobec śpiących uczniów (Mt 26,41), całe kapłańskie i biskupie posługiwanie Stefana Kardynała Wyszyńskiego było wypełnione czuwaniem i modlitwą. Działał, modlił się i czuwał. Stał niezmiennie przy Bogu, broniąc wszystkiego, co święte i co od Niego pochodzi. Szczerze i gorąco kochał ludzi jako dzieci Boże.

"Wszystko postawiłem na Maryję..."

Znana powszechnie maryjność Prymasa Tysiąclecia poparta widniejącym na biskupim herbie hasłem: "Soli Deo" - "Jedynemu Bogu" ("Per Mariam" - "Przez Maryję") - wypływała z pełnego zrozumienia misterium Trójcy Przenajświętszej, gdzie Trzy Osoby Boskie stanowią Jedno. Wiedział więc, że Wcielenie, zatem i Odkupienie, łaską niespotykaną objęło człowieczą Matkę. Z woli Przedwiecznego Ojca - Czystą i Niepokalaną; tchnieniem Ducha Świętego wyróżnioną poczęciem Bożego Syna. Przez tę wyjątkową tajemnicę, związana mistycznie z Trzema Bożymi Istnościami - posiadła Maryja z Nimi łączność niepowtarzalną oraz jedyną spośród ludzi bliskość. Rozumiał to Stefan Kardynał Wyszyński - wielbił i adorował.

Teologia maryjna Księdza Prymasa miała charakter trynitarny i chrystologiczny. Wierzył bardzo głęboko, że tylko Matka, Rodzicielka Pana, Współodkupicielka, potrafi w sposób naturalny być Pośredniczką między Bogiem, a grzeszną ludzkością. U stóp Maryi składał wszystkie sprawy osobiste i dotyczące Polskiego Kościoła, którym kierował.

Różaniec nazywał modlitwą swojego życia i do jego odmawiania zachęcał.

"Jestem przy Tobie, pamiętam..."

Wspólnie z duchowieństwem i wiernymi często odbywał Ksiądz Prymas czuwania nocne przy Najświętszym Sakramencie i Cudownym Obrazie Królowej Polski w Częstochowskim Sanktuarium Narodu. Ogromnie cenił Apele Jasnogórskie - codzienną modlitwę wieczorną za Kościół i Ojczyznę kierowaną do Bogarodzicy. Gdziekolwiek się znalazł chętnie ją prowadził lub w niej uczestniczył. Przynosił wtedy Bożej Matce, Wspomożycielce i Pani, żarliwe dziękczynienie, prosząc o wstawiennictwo i wyjednanie u Trójjedynego Boga potrzebnych łask.

Dziękował Maryi za pokorne "fiat"; za całą trudną i pełną bólu drogę Jej życia, patronowanie tysiącom świątyń i kaplic, napełnienie sobą kultury i historii naszej Ojczyzny. Za prowadzenie do świętości tak wielu polskich serc. Składał u tronu Jasnogórskiej Królowej Polski wszystkie smutki i cierpienia. "Spraw - prosił serdecznie - aby wiara nasza była bohaterska, aby miłość nasza była niepokonana, niezwyciężona, bezgraniczna, abyśmy coraz więcej Cię miłowali".

Chrystusowej Matce "danej ku obronie Narodu naszego", polecał wszystkie pokolenia, stany, zawody i wspólnoty. Oddawał wychowawców młodzieży, służby medyczne i porządkowe, zakony męskie i żeńskie, pielgrzymów, ludzi pracy fizycznej, twórców kultury, polityków, wyznawców innych religii oraz wrogów Kościoła. Prosił, aby Maryja nigdy nie przestawała być Matką całego Narodu. Z całą Polską modlił się i czuwał.

Pełną łaski Królową Apostołów błagał często w czasie Apelów słowami: "Matko Miłosierdzia, która w Ostrej świecisz Bramie, wróć do swoich sanktuariów na Wschodzie", "Wyjdź do swojego ludu z muzeów i galerii", "Wspomnij, Matko, na ludy udręczone - daj wolność religijną", "Otwórz wrota zamkniętych kościołów", "Nie patrz na nasze winy", "Spraw, aby nikt nie zaginął", "Niech się otworzy Twoje Serce".

Końcowe słowa ostatniego w życiu Prymasa Polski apelu, odprawionego w Choszczówce w dniu 30 marca 1981 r., gdy "Solidarność" walczyła z władzą komunistyczną, brzmiały następująco: "Oddajemy Tobie, Matko, całą naszą Ojczyznę; ludzi, którzy walczą o chleb powszedni: o wolność, sprawiedliwość i pokój. Niech prawda Boża pozwoli im zobaczyć te wartości we właściwym świetle. Powierzając Tobie wszystkich ludzi, którzy tak bardzo się męczą i niepokoją, w ich i we własnym imieniu wołamy z całą Ojczyzną: 'Pod Twoją obronę uciekamy się'".

Postawa zawierzenia Bożej Matce

Znane są liczne akty zawierzenia, dokonywane za sprawą Sługi Bożego Prymasa Tysiąclecia; szczególnie dwie daty są najważniejsze: zawierzenia mającego miejsce w roku 1956 oraz milenijnego, dziesięć lat później.

W roku 1971, w duchu odpowiedzialności za Kościół Powszechny i rodzinę ludzką, stał się Prymas Wyszyński głównym inicjatorem "Aktu oddania świata Maryi Matce Kościoła przez biskupów polskich".

Czując się żywą cząstką Mistycznego Ciała Chrystusa i cząstką rodziny ludzkiej, oraz idąc śladami papieża Pawła VI, który w obecności Ojców Soboru ogłosił Bogarodzicę Matką Kościoła - Episkopat Polski zebrany na Jasnej Górze w dniu 5 września 1971 r. - zawierzył ludy wszystkich kontynentów, a także Polskę - Królowej Nieba i Ziemi, prosząc, by dla całego świata stała się Matką Jedności i Królową Pokoju.

Maryjny Prymas troszczył się o Polaków, zarówno żyjących w Ojczyźnie, jak i poza jej granicami. Chętnie się z nimi spotykał i do nich przemawiał, przypominając wielowiekowe dziedzictwo wiary i polskości, które wobec innych, narodów powinni godnie reprezentować.

"Matko Kościoła, Pani wszechświata Synowi Twojemu nas polecaj, Synowi Twojemu nas oddawaj!" - modlił się za cały naród w Jasnogórskim Sanktuarium.

Kardynał Wyszyński pozostał do końca swoich dni gorliwym rzecznikiem zawierzania się Najświętszej Pannie. Kapłanom, wspólnotom zakonnym i świeckim, rodzinom, oraz osobom indywidualnym postawę oddania Maryi Matce usilnie zalecał.

Czciciel Bożego Miłosierdzia

W wielu rozważaniach i zamyśleniach kontemplował Stefan Kardynał problem Bożego Ojcostwa, i Miłosierdzia. Przykłady czerpał z Ewangelii. Przypominał, że Syn Boży słowami: "Ojcze nasz" polecił ludzkości pozdrawiać Stwórcę. Ojciec Światłości wyróżnił każdego człowieka, czyniąc go podobnym do Siebie. "Czy nie jest to prawdą, że ze wszystkich stworzeń tylko ja - uwielbiał Pana Boga Prymas - mam prawo wołać do Ciebie: Ojcze? Góry milczą, słońce milczy, gwiazdy milczą, a ja zwracam oczy moje ku Tobie i z głębi serca synowskiego wołam Ojcze!" (...) A moje serce zostało uczynione według Serca Twego."

Kardynał Wyszyński mocno podkreślał potęgę i znaczenie modlitwy, wypowiedzianej z prawdziwą miłością. Na Golgocie wystarczyło jedno zdanie łotra konającego na krzyżu obok Zbawiciela: "Panie, wspomnij na mnie, gdy przybędziesz do Twego Królestwa". I Jezus natychmiast odpowiedział: "Dziś ze Mną będziesz w raju" (Łk 23, 42-43). Szczery akt miłości zgładził grzechy i zbrodnie na śmierć skazanego złoczyńcy, który na Kalwarii został przez Chrystusa całkowicie uniewinniony, a nawet kanonizowany.

W miłosierdzie Ojca wierzył syn marnotrawny, gdy postanowił skruszony: "Wstanę i pójdę do mego Ojca, i powiem Mu: 'Ojcze zgrzeszyłem ponad miarę. Już nie jestem godzien zwać się synem Twoim'" (Łk 15,18-19). I nie doznał zawodu; został z radością przyjęty. Dlatego w imieniu wszystkich zabłąkanych modlił się Kardynał Wyszyński: "Wstanę i pójdę do Ojca. Weźmiesz mnie w ramiona, jak dobry Samarytanin, opatrzysz moje rany, wlejesz w nie oliwę pokoju i powiesz: 'Żyj!' Bo Ty nie chcesz śmierci. Jesteś Bogiem żywych, a nie umarłych. A ja dziecko Twoje, nie mogę umrzeć, nie chcę umrzeć".

Chodzi tu oczywiście o życie wewnętrzne, nadprzyrodzone, które otwiera drogę do szczęśliwej wieczności. Prymas Tysiąclecia wyraźnie wskazywał wiernym, że stałe czuwanie nad sobą, uczciwa praca i wielka modlitwa oraz hasło: "Co dzień ku lepszemu. Co dzień od nowa" - powinny być programem życia każdego człowieka i jego duchowego wzrastania.

Z samej swojej Istoty Bóg jest Miłością i Miłosierdziem. I zawsze Jego sprawiedliwość zostaje zwyciężona przez Miłosierdzie. "Naturą Boga jest dobroć, a wszechmocą - miłosierdzie". Bóg nas miłuje, a człowiek z natury - mimo upadków - też jest miłością. I wielki ten dar musi w sobie rozwijać. "Kto trwa w miłości, w Bogu trwa, a Bóg w nim" (J 4, 16).

Mesjasz umierając - w Swoim nieprzebranym Miłosierdziu - nie obciążał nikogo, lecz wstawiał się za ludźmi wołając: "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią" (Łk 25,54).

Aktem miłosierdzia było też oddanie stojącej pod krzyżem Maryi słowami: "Oto syn Twój!" - całej rodziny ludzkiej. Również uczynienie wypowiedzią: "Oto Matka Twoja!" - "Niewiasty obleczonej w słońce" Matką wszystkich pokoleń. W ten sposób Ukrzyżowany Chrystus pozostawił słabym ludziom w Osobie Służebnicy Pańskiej - Nadzieję; Opiekunkę, Przyczynę Radości. Maryja - od początku Pośredniczka między niebem a ziemią - nieustannie naucza ludzi miłości i trwania na modlitwie. Uczy rzetelnej pracy, ale nade wszystko spełniania woli Bożej; czuwania w gotowości na wezwanie Miłości Miłosiernej, gdy trzeba będzie z Jej natchnienia działać.

Maryję - daną przez Boże Miłosierdzie ku ratunkowi każdego z nas - Stefan Kardynał Wyszyński nazywał Potęgą Błagającą, Macierzyńską Wszechmocą, Matką życia, Panią Miłosierdzia i Matką Pięknej Miłości.

Wobec bezmiaru łaskawości Trójcy Przenajświętszej i dobroci Królowej Miłosierdzia, podobnie pełna dziękczynienia jest postawa Ojca Świętego Jana Pawła II, najbardziej wyraziście ukazana w encyklice "Dives in misericordia" oraz stale widoczna w wielu wypowiedziach i tekstach autorstwa Wielkiego Papieża, określającego swoje biskupie posługiwanie i pontyfikat słowami: "Totus Tuus".

W trosce o nowe polskie pokolenia

Sługa Boży Prymas Tysiąclecia czuwał serdecznie nad polską młodzieżą. Pragnął jej bliskości z Bogiem z wiarą, Chrystusem i Maryją; z historią, kulturą i teraźniejszością Polski. "Musicie mieć w sobie coś z orłów" - zachęcał młody las milenijnych roczników - "serce orle i wzrok orli ku przyszłości... Orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko". "W ramionach Jasnogórskiej Pani, Waszej Najlepszej Matki i Królowej Polski, szybujcie wysoko ku przyszłości Ojczyzny i Kościoła". Chciał, aby młodzi kochali "Jasną Górę Zwycięstwa" - i tak ją nazywał - "Stać Was na wiele - udowadniał - wysoka jest godność człowieka. Człowiek przerasta wszystko prócz Boga. Stawiamy Wam duże wymagania."

Stefan Kardynał rozumiał tęsknoty młodego pokolenia do wolności i swobodnego rozwoju myśli. Potępiał niewolę nienawiści, słabości i niewiary, proponując odpowiedzialność za swoje życie, dobrowolną niewolę miłości do Boga i Chrystusowej Matki. Wołał o "nowych ludzi plemię, jakich jeszcze nie widziano". Świadomych, kochających dobro i lepszych od starszego pokolenia. Umiał budzić entuzjazm, nadzieję i pragnienie czynu.

Wskazywał rodzime wzorce osobowe, godne naśladowania, jak św. Stanisław Szczepanowski - męczennik, obrońca ładu moralnego, zwycięzca nawet pod mieczem; pierwszy narodowy Patron Polski i mąż stanu. Jak św. Wojciech, św. Jadwiga - żona Jagiełły, św. Jan Kanty, Jacek Odrowąż, Stanisław Kostka, czy wielki odkrywca Mikołaj Kopernik, i tylu innych,

"Strzeżcie się wilków w owczej skórze" - apelował do dzieci i młodzieży. "Strzeżcie się fałszywych proroków! Chrystus wzywa do nowego stylu życia w uczciwości i prawdzie."

Przemawiał do wiernych rożnych pokoleń, stanów i zawodów. Nie pomijał nikogo. Wszystkim wskazywał drogę ku dobru, napominając, aby uczciwie żyli i rzetelnie pracowali. "Trzeźwymi bądźcie i czuwajcie" - często nawoływał.

Postawił kiedyś pytanie: "Czego potrzeba naszemu narodowi?" I zaraz sam odpowiedział: "Patrzenia w niebo, w słońce. Ku Chrystusowi, bo "ad maiora nati sumus" - "do rzeczy większych jesteśmy stworzeni". Nie tylko dla spraw materialnych. "Sursum corda! (W górę serca!) - Trzeba pracy i modlitwy, wiary, nadziei i miłości - działania za pośrednictwem Macierzyńskiego Serca Królowej Polski."

Nauczyciel i Wychowawca Narodu

"Jestem nauczycielem Narodu w Kościele" - mówił Ksiądz Prymas o sobie. Swoją i Kościoła pracę w Ojczyźnie traktował jak służbę narodową i katolicką, służbę Chrystusową i Maryjną. Pragnął, aby Polska była rzeczywistym Królestwem Chrystusa, domem czystych rodzin i wiernych małżeństw, aby cały naród żył bez grzechu".

Cenił zalety Polaków: umiłowanie wolności i spokoju, gościnność, bezinteresowność i cierpliwość. Jednak za podstawowe zadanie Narodu zawierzonego Maryi uważał konieczność stoczenia ostatecznego boju z typowymi wadami społeczeństwa: lenistwem, lekkomyślnością, marnotrawstwem, pijaństwem i rozwiązłością. Z polskim niedbalstwem i postawą "jakoś tam będzie"; z brakiem wytrwałości, biernością umysłu, powierzchownym patrzeniem na świat; z wygodnictwem i rozrzutnością. Ubolewał nad słabością charakterów i nieskutecznym działaniem.

Pragnął pracy nad sobą, zdobywania cnót - za które uważał: wierność i sumienność, pracowitość połączoną z oszczędnością, odrzucenie egoizmu i szacunek dla innych; także miłość i sprawiedliwość społeczną. "Ludzie mówią: 'Czas to pieniądz' A ja Wam mówię: 'Czas to miłość'" - powtarzał. Miłość potęguje miłość. Światu potrzeba dziś więcej wrażliwych serc niż zimnej stali."

Kardynał Stefan modlił się dużo i gorliwie. Zachęcał do stałej modlitwy, wypełniającej codzienną egzystencję: "Każdego dnia od rana wołajmy: 'Pod Twoją obronę!' Nie rozstawajmy się z Różańcem. Często w ciągu dnia powtarzajmy; 'Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia!' Każdą wolną chwilę obracajmy na 'Pozdrowienie Anielskie'. Kochajmy Litanię Loretańską".

Zapewniał z ogromną mocą: "Pamiętajmy, że Matka Chrystusowa najprędzej upodobni nas do Swego Syna. Niechaj Jej macierzyńskie oczy patrzą nam głęboko w serce, w życie i na ręce nasze".

Nieprzebrane jest dziedzictwo myśli i modlitwy Prymasa Tysiąclecia. Ich aktualność i głębia. Tę bogatą spuściznę upowszechnia szczególnie Instytut Prymasowski Stefana Kardynała Wyszyńskiego, skupiający ponad sto osób, pracujących w sanktuariach, parafiach, katolickich redakcjach i rozgłośniach radiowych. Prowadzone przez Instytut Wydawnictwo "Soli Deo" dokonuje edycji kolejnych książek i tekstów autorstwa Wielkiego Prymasa. Starajmy się je poznać i jak najwięcej z nich skorzystać.


powrót