Joanna Jarzębińska-Szczebiot, Marek Szczebiot
Pseudonauka zwana astrologią (cz. I)

Dziś, u progu trzeciego tysiąclecia, w erze lotów kosmicznych i niezwykle skomplikowanych technologii, kwitnie pewna dziedzina wiedzy okultystycznej, próbując uzyskać nawet status nauki. Mowa tu o astrologii. Trzeba przyznać, że popularność astrologii rośnie w tak zawrotnym tempie, iż zdziwienie budzą osoby, które nie znają przynajmniej swego znaku zodiaku. Nawet chrześcijanie zaczynają przywiązywać coraz większą wagę do gazetowych przepowiedni, zawartych w horoskopach.

Przyjrzyjmy się więc dokładniej astrologii, aby uświadomić sobie, czemu tak naprawdę coraz częściej dajemy wiarę.

Astrologia jest to pewna praktyka, która doszukuje się wpływu położenia ciał niebieskich na zjawiska ziemskie, zwłaszcza związane z losami człowieka. Próbuje ona również na podstawie konfiguracji ciał niebieskich przepowiadać przyszłość.1

Trochę historii

Historyczne źródła astrologii sięgają starożytności. Prawie 6 tysięcy lat temu została sporządzona pierwsza mapa nieba, zaś pierwsze teksty astrologiczne pochodzą sprzed około 4 tysięcy lat.2 W skład starożytnej astrologii wchodziła zarówno obiektywna wiedza o charakterze astronomicznym wynikająca z obserwacji nieba, jak też elementy magii, przesądów czy religii wyznawanych przez konkretne plemiona i społeczności. W tamtych czasach istniały bowiem tzw. religie astralne, mające swoją symbolikę, mitologię i obrzędy. Na królewskich dworach Sumerów, Asyryjczyków, Chaldejczyków, Persów, Egipcjan, czy plemion arabskich przebywali magowie-astrologowie, którzy obserwowane na niebie znaki wiązali z losami królestw i ludzi. W państwie Inków istniało nawet kolegium astrologiczne, które przepowiadało przyszłość kraju, charakter ludzi, czy czas odpowiedni na wyprawy wojenne. Wierzono tam, że planetami rządzą potężne demony, które wpływają na wszystko, co dzieje się na ziemi. W Chinach, w XII w. przed Chrystusem, uznano astrologię za oficjalną naukę, nazywając ją "Drogą do Nieba".

Astrologia w takiej postaci, pod jaką znamy ją dziś rozwinęła się w Mezopotamii, a ściślej w Imperium Nowobabilońskim. Najstarsze źródła pisane, które przekazują nam informacje o wierzeniach astralnych w Mezopotamii, pochodzą z ok. 650 r. przed Chrystusem. Kapłani babilońscy już wówczas znali 7 planet i około 270 gwiazd. Ciała niebieskie utożsamiano z poszczególnymi bożkami. Wierzono więc, że jeśli na niebie dominuje Nerwal (wg Chaldejczyków Mars), zbliżała się wojna, Marduk (Jowisz) odpowiadał za losy władców, itd.

W oparciu o wiedzę Babilończyków, rozwinęła się astrologia grecka, która była stosowana głównie do określania losów jednostek i rozwijała się w ścisłym związku z religią, a planety otrzymały imiona bogów greckich: Hermesa, Afrodyty, Zeusa.

Na tym tle w sposób wyjątkowy jawi się naród wybrany, Święte Księgi którego zawierają wiele przestróg przed wiarą w gwiazdy. Bóg przez autorów natchnionych zaraz na początku Biblii wyjaśnia, że ciała niebieskie są Jego dziełem: "Bóg rzekł: Niechaj powstaną ciała niebieskie, świecące na sklepieniu nieba, aby oddzielały dzień od nocy, aby wyznaczały pory roku, dni i lata; aby były ciałami jaśniejącymi na sklepieniu nieba i aby świeciły nad ziemią (Rdz 1, 14-15). Tak więc, już na pierwszych stronach Starego Testamentu jednoznacznie określona jest rola gwiazd i ich granice w świecie stworzonym.

Stwórca też bardzo szybko przestrzega swój naród przed pokusą przekształcenia gwiazd w bóstwa posiadające władzę nad życiem ludzkim: "Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, obyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Pan, Bóg twój, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem." (Pwt 4, 19)

Nieustannie też Bóg przez proroków przestrzega przed złudnym pokładaniem nadziei w gwiazdach oraz przed poszukiwaniem wybawienia i uzdrowienia gdzie indziej niż w Bogu: "Masz już dosyć mnóstwa twoich doradców. Niechaj się stawią, by cię ocalić, owi opisywacze nieba, którzy badają gwiazdy, przepowiadają na każdy miesiąc, co ma się z tobą wydarzyć." (Iz 47,13)

Wreszcie księgi mądrościowe zdecydowanie potwierdzają niebezpieczeństwa politeizmu, który jest równoznaczny z oddawaniem kultu stworzeniom, do których należą przecież też i gwiazdy: "Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które żądzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa - winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw - winni byli z nich poznać o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę."(Mdr13,1-5) c.d.n.

 

1 Por.: Encyklopedia Powszechna PWN. Warszawa, 1973, t. 1, s.147.

2 zob.: Zwoliński A., Astrologia - szlakami gwiazd. Kraków 1996, s.7.


powrót