Umiłowani w Chrystusie Panu!

Dnia 11 października 2012 roku rozpoczęliśmy Rok Wiary, teraz w pierwszą niedzielę adwentu dołączamy do niego nowy rok duszpasterski, którego hasłem jest „być solą ziemi”. Słowa te wypowiedział Jezus Chrystus do apostołów w kazaniu na górze (Mt 5,13), zaraz po nazwaniu ich ośmiokrotnie błogosławionymi (Mt 5,3-17). O ile w Roku Wiary, ustanowionym przez papieża Benedykta XVI, chodzi o wiarę w ogóle, to w roku duszpasterskim, zaleconym przez Episkopat Polski, chodzi o konkretyzację wiary, według słów: „wy jesteście solą ziemi”. W czasach Jezusa Chrystusa i dziś sól jest środkiem zabezpieczającym przed psuciem się, dodaniem właściwego smaku i symbolem zawiązania przyjaźni. Dostojnych gości wita się zwykle chlebem i solą. W kazaniu na górze Jezus Chrystus nazwał apostołów solą ziemi i zobowiązał, by nią byli, bo jeśli sól zwietrzeje „na nic się nie przyda” (Mt 5,13).

W apostołach my jesteśmy zawarci i kazanie na górze do nas się odnosi. Uczniowie Chrystusa wtedy są błogosławieni, gdy zgodnie z Ewangelią są: ubodzy w duchu, smucą się, są cisi, łakną i pragną sprawiedliwości, miłosierni, czystego serca, wprowadzają pokój i cierpią prześladowania (Mt 5,3-10). Takim powinien być uczeń Chrystusa w środowisku swojego życia. Słowa Chrystusa mają zastosowanie indywidualne i społeczne. Wszystko, o co się stara człowiek wierzący dla Chrystusa, posiada odniesienie społeczne, a on sam ma zapewnioną nagrodę. Nie ma nic, co by było zapomniane przed Bogiem.


Dziś chrześcijan zabija się na całym świecie, a wiarę się ośmiesza i wyrzuca z życia społecznego. Asmodeusz zerwał się z łańcucha i zamiata ogonem w parlamentach, gabinetach rządowych, w klinikach ginekologicznych, w mediach, a nawet zagląda do prywatnych mieszkań. Jego działalność dąży do zniszczenia człowieka, przekonania go, że gdy odrzuci Boga stanie się szczęśliwy. Jest akurat odwrotnie i to trzeba wiedzieć i mówić ludziom. Cywilizacja bez Boga jest cywilizacją śmierci i pogardy człowieka. Nie może zabraknąć uczniów Chrystusowych w polityce, ekonomii, w różnorakich przejawach życia społecznego, w szkole, w rodzinie. Nie mogą oni stać się solą zwietrzałą, wtedy bowiem wszystko psuć się zacznie.

W Polsce katolicyzm związał się nierozerwalnie z patriotyzmem. Przez dziesięć wieków Kościół katolicki bronił polskiej racji stanu. W czasach wojen i zaborów on znajdował się wśród obrońców ojczyzny. Dziś natomiast dzieje się coś niedobrego. Wyrzuca się słowo „patriotyzm” z codziennego użycia, wykrzywia się jego znaczenie i osłabia się go bezlitośnie od wewnątrz. Zniewolenie, które w historii odrzucaliśmy orężem, teraz znalazło inne ścieżki do umysłów wielu Polaków. Czynią to głównie ci, którzy mieszkają w Polsce, ale nie są z Polski. Oni to opanowali większość mediów i starają się trzymać w ręku rząd dusz. Każą zapominać o zbrodniach, aferach, przekłamaniach, a cieszyć się z przysłowiowej miski soczewicy. Wolność i pamięć warunkują się wzajemnie. Rozłączone tracą sens istnienia.

Realizowanie hasła „być solą ziemi” jest drogą do indywidualnego szczęścia i zbiorowej mocy. Jako Kościół zawsze byliśmy mocni. Nie pozwólmy by tę moc nam odebrano. Uczmy się katechizmu, studiujmy dokumenty Soboru Watykańskiego II, pomagajmy sobie nawzajem, razem się módlmy. „Chrystus wczoraj i dziś, ten sam na wieki”.

Wszystkim z serca błogosławię w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Abp Edward Ozorowski
Metropolita Białostocki

Białystok, dnia 16 listopada 2012 r.,
w Uroczystość NMP Ostrobramskiej, Matki Miłosierdzia