Jan Paweł II papieżem przełomu?
23 rocznica inauguracji Pontyfikatu Ojca Świętego Jana Pawła II - Warszawa, kościół Krzyża św., 22 października 2001 r.


Przeminęło już niemal jedno pokolenie od chwili, kiedy usłyszeliśmy słynną proklamację: Habemus Papam. Excellentissimum ac Reverendissimum Dominum, Dominum Carolum Wojtyła!

W czasie tego pokolenia tak wiele się zmieniło w naszych domach, w najbliższym otoczeniu, w naszej Ojczyźnie, w całym świecie... Pojawiły się nowe państwa, mamy więcej bezpośrednich sąsiadów...

W tym pokoleniu zmieniło się też postrzeganie Ojca Świętego... W miejsce Papieża, który przybywa da paese lontano - "z dalekiego kraju", pojawiła się bardzo wyraźna sylwetka Biskupa Rzymu.

Polskie pielgrzymki udające się do Wiecznego Miasta, aby się spotkać ze swym Rodakiem, nie różnią się od innych: Włochów, Niemców, Amerykanów, Czechów... Jest jeszcze trochę wzruszenia, gdy Ojciec Święty przemawia po polsku, trochę dumy, że to "nasz Papież", ale dominuje świadomość, że nie wolno Go zawłaszczać dla siebie. Dlatego dzisiaj - rzecz paradoksalna - im mniej bezpośrednich świadków wydarzenia sprzed 23 laty, tym jaśniejszy i czystszy wizerunek Tego, który z woli Chrystusa pełni w Kościele Powszechnym posługę miłości. Oczywiście, nie zapomnimy, że jest On synem tej, polskiej ziemi. Ale to nie przeszkadza, że nasz dar dla Kościoła Powszechnego staje się coraz bardziej czysty, bezinteresowny...

Co możemy powiedzieć o pontyfikacie Jana Pawła II z perspektywy 23 lat?

W tegorocznych komentarzach pontyfikat Jana Pawła II określa się najczęściej: pontyfikat przełomu. Trzeba więc zadać sobie pytanie: o jaki przełom chodzi? Czy jest to Papież "przełomowy", sprawujący swoją posługę w odmiennym stylu, rozpoczynający jakieś nowe czasy w Kościele? Trzeba przyznać, że takie rozumienie posługi Jana Pawła II pochlebiałoby nam, Polakom! Jakże bylibyśmy dumni, że to właśnie nasz rodak dokonał przełomu w instytucji - według powszechnej opinii -niewzruszonej. Zanim jednak zachłyśniemy się z zachwytu nad taką możliwością, uczyńmy refleksję nad posługą Piotra w świetle Ewangelii.

Piotr w Piśmie Świętym

Gdy [Jezus] przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci, Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: 'Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi'. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim (Mt 4,18-20).

- Jezus zapytał ich: 'A wy za kogo Mnie uważacie? ' Odpowiedział Szymon Piotr: 'Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego'. Na to Jezus mu rzekł: (...) Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie (por. Mt 16,15-19).

- (...) Ja prosiłem za tobą, żeby nie ustala twoja wiara. Ty ze swej strony, utwierdzaj twoich braci. (Łk 22,31-32).

'Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dziś kogut, a ty trzy razy wyprzesz się tego, że Mnie znasz' (Łk 22,34).

Piotr zaś rzekł: 'Człowieku, nie wiem, co mówisz'. (...) A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: 'Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz'. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał, (por. Łk 22,60-62).

Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie. (Życie pierwotnego Kościoła; Dz 2, 42)

Powołanie, walka o zrozumienie Mistrza, słabość aż do zaparcia się, ale natychmiastowy płacz żalu. Jest to Piotr, który jest świadkiem najważniejszych tajemnic Jezusa, a także ten z Apostołów, który w imieniu swoich współbraci pyta i trafnie odczytuje tajemnicę Jezusa jako Mesjasza.

Tak ukazuje się Piotr na kartach Ewangelii. Taki jest kolejny jego następca, jak często mówimy: Piotr naszych czasów. I podobnie jak Piotr po zmartwychwstaniu Pana, tak dzisiejszy Piotr jest świadkiem, który utwierdza swoich braci w wierze (por. Łk 22,31-32) i uczy współczesny Kościół trwać w nauce Apostołów (por. Dz 2,42).

"Piotr naszych czasów".

"Piotr naszych czasów" przede wszystkim trwa w nauce Apostołów, jak to zapisał autor Dziejów Apostolskich: Trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie (Dz 2,42).

- Trwać w nauce Apostołów to wierność apostolskiej tradycji. Kościół jest i pozostanie stróżem, który pieczołowicie strzeże depozytu wiary. Ale Kościół jest także posłany po to, aby ten depozyt wiary głosić wszystkim narodom. Jest to więc stałe odkrywanie autentycznego nauczania Apostołów i jaśniejszego ukazywania go człowiekowi współczesnemu.

- Pontyfikat Jana Pawła II to trwanie we wspólnocie. Działalność i nauczanie Ojca Świętego jest otwarta, publiczna, w każdym niemal szczególe. Nie jest to jednak ukazywanie siebie na forum publicznym. Ojciec Święty jakby wychodzi naprzeciw człowieka, aby tworzyć wspólnotę. Są to wielkie spotkania budowane podczas kolejnych pielgrzymek. Pragnę w tym miejscu wspomnieć z ogromną wdzięcznością śp. Biskupa Jana, którego dzisiaj pożegnaliśmy na wieczny odpoczynek, a który w przygotowaniu ostatnich pielgrzymek Ojca Świętego do Polski spełniał tak istotną rolę. Ostatnia, 95-ta Pielgrzymka Ojca Świętego do Kazachstanu i Armenii jest dobitnym świadectwem jego wyjścia naprzeciw pragnieniu narodów, lokalnych władz, a przede wszystkim mieszkających tam chrześcijan. Było to także wyjście naprzeciw tym wyzwaniom, jakie przyniosły ze sobą wydarzenia z września br. Ojciec Święty, niezależnie od doraźnych, chociażby bardzo dramatycznych wydarzeń, realizuje swój plan. Dokładniej - nie tyle realizuje swój plan - ile włącza swoją posługę w dzieje tego świata, którym kieruje Bóg - jedyny Pan historii.

Dzisiaj - niestety - konflikt trwa. Kto jednak potrafi ocenić wpływ determinacji Ojca Świętego, aby spotkanie z ludem Kazachstanu doszło do skutku, na powstrzymanie decyzji kierowanych pragnieniem zemsty i natychmiastowego odwetu? Kto potrafi obliczyć liczbę oszczędzonych ofiar ślepej reakcji człowieka?

- Ojciec Święty trwa w łamaniu chleba. To jest trwanie we wspólnocie chrześcijan, których łączy Eucharystia... Jak bardzo ta posługa Ojca Świętego jest potrzebna Kościołowi Powszechnemu, który realizuje swoje powołanie w krajach o różnej tradycji i kulturze! Papieska posługa jedności umacnia Kościół działający w pewnym napięciu: z jednej strony wiara, która łączy, a z drugiej wierność własnej, lokalnej tradycji. Jan Paweł II jest tym, który umie okazać szacunek dla tego co własne i drogie dla społeczności lokalnej, chociażby w geście włożenia indiańskiego kapelusza... A jednocześnie nie zapomina, że Kościół jest jeden, i do zachowania tej jedności w Chrystusowym Kościele nawołuje. W tym pełnieniu znaku jedności w różnorodnym świecie, Ojciec Święty wykazuje posłuszeństwo poleceniu Mistrza: A ty umacniaj swoich braci w wierze.

- Trwanie w nauce Apostołów to trwanie na modlitwie. To jest posługa dla całego świata. Modlitwa w intencji wszystkich, o czym zapewnia Ojciec Święty... Przekonują się o prawdzie tego trwania Ojca Świętego na modlitwie wszyscy, którzy zdecydowali się na spotkanie z nim. Ilu pielgrzymów przewija się każdego dnia przez Rzym, ile milionów osób zgromadził Ojciec Święty na kolejnych etapach swego pielgrzymowania? A te ogromne tłumy na polskich spotkaniach Jana Pawła II? Przecież dobrze wiemy, z czym nasi bracia i siostry przybywają. Nie zawsze z pobożności i na modlitwę. Często z ciekawości, bo tak wypada. Jak to, być w Rzymie i nie widzieć papieża? Ale później szumiący, bezimienny tłum zaczyna wpatrywać się w "Białą Postać" i stopniowo włączać w wielką modlitwę Ludu Bożego. Jakże znacząca jest wypowiedź współczesnego ukraińskiego poety, Stanisław Szewczenko, n.b. wyznania prawosławnego, który pisze:

Powszechnie jest znana miłość papieża do wszystkiego, co proste, codzienne, zwyczajne, a jednocześnie zdumiewająca umiejętność zatopienia się w modlitwie, jakby nie istniało nic wokół. Niemal zazdrościłem Polakom, że mają kogoś, kogo mogą w pełni akceptować, słuchać i odczuwać dumę z tej wspólnoty (Karol Wojtyła. Człowiek, duszpasterz, poeta. Lwów 2001, s. 6).

Quo vadis Domine?

Jeden z polskich teologów przeprowadził ciekawą analogię pomiędzy sfilmowanym dziełem Henryka Sienkiewicza Quo vadis, a pontyfikatem Jana Pawła II stwierdzając:

"Doświadczenie Piotra dopełnia się w życiu jego następcy, Jana Pawła II. Zapewne i On stawiał i stawia to pytanie: Quo vadis, Domine?, które przekłada się na różnego rodzaju pytania o plany Boże i różne "dlaczego?" Szczególnie w takich momentach jak 13 maja 1981 r.

Z głębi serc ludzi wierzących wznosi się dziękczynienie za powrót Piotra do Rzymu i za wytrwałość, z jaką prowadził braci do nawrócenia i świętości. Tym dziękczynieniem obejmujemy również Osobę Jana Pawła II, Piotra naszych czasów. Jego liczne podróże apostolskie i cała działalność są wyrazem głębokiej więzi z Chrystusem Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym. Są one zapewne owocem stawianych wielokrotnie pytań. Składamy Bogu dzięki za te wszystkie pytania kierowane przez dzisiejszego Piotra do Chrystusa. Składamy również dzięki za odpowiedzi Chrystusa. (Ks. Prał. Zbigniew Kiernikowski: Pytanie Piotra. W: L`Osservatore Romano, Numer 10 (237)2001,s. 17- 16)

Ojciec Święty Jan Paweł II jest więc Papieżem przełomu, ale w innym sensie. Jest Piotrem, który ma świadomość przełomu wieków, przełomu w obyczajach, w przyjętych wartościach, przełomu informatycznego, technologicznego, cywilizacyjnego... On trwa i nieustannie niesie światło Ewangelii, aby rzucało ożywcze światło na nasze, przełomowe czasy. Jan Paweł II trwa w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwie (Dz 2, 42), a wierny poleceniu Jezusa: Ty ze swej strony, utwierdzaj twoich braci (Łk 22, 32) coraz bardziej dostrzegamy w Nim Sługę sług Bożych. Amen.

Abp Wojciech Ziemba


powrót